Archive for the ‘Rozwojowo’ Category

Mapa marzeń, czyli projektujemy własne szczęście

Kwiecień 5, 2013

Nasza córka wierzy, że na świecie istnieją magiczne istoty takie jak Sw. Mikolaj, czy Wróżka Zębuszka. Jeśli ktoś je zobaczy, znikną na zawsze, więc ukrywają się przed ludzkim wzrokiem. Dlatego właśnie dorośli myślą i mówią, że magiczne istoty i ich magia nie istnieją. Nie wiedzieliście? No to już teraz wiecie, jaka jest prawda ;).

Marzeń, zwłaszcza dorosłych, nie spełnia jednak żadna dobra wróżka i sami musimy zatroszczyć się o to, aby się spełniły. Trzeba jednak zacząć od tego, żeby dowiedzieć się, jakie one właściwie są. Wielu dorosłych, zapytanych przeze mnie o to, jakie mają marzenia, nie potrafi odpowiedzieć. Poszukajmy, wyciągnijmy je na światło dzienne. Pozwólny, żeby zaczęły lśnić barwami  i pomóżmy im się zmaterializować.

Jeśli chcesz dotrzeć do celu, potrzebujesz wskazówek lub mapy. Zrób własną mapę dla swoich marzeń a zobaczysz, że dotarcie do celu będzie łatwiejsze niż się wydawało.

Do zabawy możesz zaprosić całą rodzinę, dzieci, przyjaciół. Zaskakujące może być to co zobaczysz na ich mapach. Jeśli wolisz wykonać mapę sama/sam, zarezerwuj sobie czas, tak, aby nikt ci nie przeszkadzał, włącz dobrą muzykę, zrób kubek dobrej kawy lub herbaty i do dzieła!

Kiedy zrobić mapę

Mapę wykonuje się podczas pierwszego w roku nowiu księżyca w Baranie. W tym roku (2013) wypada on 10 kwietnia. Na dokończenie mapy masz 48 godzin. Dla spóźnialskich, następny dobry termin to kolejny nów w Baranie. Według mistrzów duchowych, nów księżyca wspiera wszelkie formy wzrostu, wpływa pozytywnie na inicjowanie nowych projektów. Jest więc idealny do naszych celów.

Co będzie potrzebne

– arkusz papieru, na którym stworzysz własną mapę (rozmiar dowolny)
– stos kolorowych magazynów, z których będzie można wyciąć zdjęcia, rysunki, napisy
– klej, nożyczki, kredki, pisaki, farby

Jak wykonać mapę

Mapa dotyczy pełnego roku od jej wykonania. Zastanów się, co chcesz aby wydarzyło się w tym czasie. Niektóre marzenia potrzebują więcej czasu na realizację, możesz jednak uruchomić już teraz ich realizowanie.

Skup się na sobie (nie na innych) i zastanów o czym marzysz (dla siebie). Pamiętaj, że nie ma marzeń śmiesznych, za dużych, nie dla ciebie, nierealnych. Poszukaj zdjęć, rysunków, napisów, które obrazują, nawet symbolicznie twoje marzenie. Nie musi być to czytelne dla innych, ważne żebyś ty pamiętała/pamiętał co oznaczają.

Mogą dotyczyć wszystkiego, od rzeczy materialnych, jak pieniądze, torebka, samochód czy dom (tak, tak, nie ma się czego wstydzić, warto zaplanować swoje bogactwo), po zdrowie, miłość, zdany egzamin. To twoja mapa i twoje marzenia. Musisz tylko uwolnić je ze swojej głowy.

Najlepsze będą zdjęcia czy rysunki, ponieważ nasza podświadomość, odpowiedzialna za realizację pragnień, najlepiej operuje na obrazach, ale możesz też wkleić czy napisać kluczowe słowa. Wybrane elementy narysuj lub wytnij i naklej na kartce w formie kolażu – magicznej mandali.

Co dalej

Najpierw przyjrzyj się swojemu dziełu i … nie oceniaj, nie porównuj. To twoje marzenia i nawet jeśli mapa wygląda kiczowato, ty wiesz o co w niej chodzi. Możesz dowiedzieć się sporo o sobie, przyglądając się temu, co na niej zobaczysz.

Mapę możesz powiesić w widocznym miejscu lub schować na dnie szuflady. Warto jednak mieć do niej dostęp, aby w ciągu roku przypominała nam o marzeniach. Dobrym miejscem będzie wewnętrzne skrzydło szafy, do której zaglądamy codziennie.

Niektóre marzenia spełnią się w ciągu roku, inne potrzebują więcej czasu. Po upływie roku może okazać się, że niektóre marzenia są już nieaktualne i nie warto im poświęcać więcej uwagi. Jeśli nie robimy porządków w marzeniach, te stare i nieaktualne będą ciągle zajmować naszą uwagę. Weryfikacja pomoże przekierować energię na realizację tego, co jest ważne dla nas teraz, uwalniając od tego co jest tylko cieniem przeszłości.

Jak działa 

Działanie mapy to (oprócz magii ;)). czysta psychologia. Odszukanie i nazwanie marzeń, to pierwszy krok do ich realizacji. Dopiero teraz mogą zacząć się materializować. Nazwane i wdrukowane w podświadomość, skupiają naszą uwagę i energię na ich realizacji. Mapa będzie nam o nich przypominać i regularnie wzmacniać ich obraz w naszym mózgu.

Praca z obrazami uwalnia wyobraźnię i kreatywność. Działa to na mózg pobudzająco ale jednocześnie odświeżająco i relaksująco. Będzie to swego rodzaju medytacja i terapia. Zastanawianie się nad planami i marzeniami w czasie pracy nad mapą marzeń, pomoże zobaczyć je w jaśniejszym świetle, nastroi pozytywnie do ich realizacji, poprawi nastrój.

Mapa będzie pomocna w otrząsaniu się z dziwnego stanu, w który często się sami wpędzamy. Kiedy marzenie pokrywa kurz i zostaje widoczna tylko ciężka praca, zaczynamy myśleć, że jesteśmy na tą pracę skazani, zmuszeni, zapominając, że kiedyś przynosiła nam radość i jest drogą do spełnienia marzenia.

Mapa marzeń pomoże także w dotrzymaniu „noworocznych postanowień”, które „nie zapisane” ulegają, najpóźniej po kilku miesiącach, zapomnieniu. Tymczasem umieszczone na mapie, „przypomną” o swoim istnieniu, dając nam szans na ich spełnianie zgodnie z jakimś planem, bez którego możemy przekładać ich realizację wiele lat, w końcu uznając, że to nierealne. Tymczasem marzenia się spełniają. Wystarczy tylko pozwolić im się zmaterializować.

Czy kawałek papieru z kolorowymi wycinkami jest magiczny? Oczywiście!

Nie wierzysz? Przekonaj się sama/sam. Zapraszam do zabawy.

ps.  Dla mnie mapa marzeń będzie już trzeci rok świetną zabawą podczas jej tworzenia i przygodą w trakcie jej realizacji. Choć jej działanie mogę wytłumaczyć prawami psychologii i fizyki kwantowej, z przyjemnością przenoszę się czasem w dziecięcy świat pełen magii i pozwalam sobie wierzyć w cuda, które się zdarzają. To pozwala mi sięgać po więcej, niż mi się wydaje, że mogę dostać. I to właśnie jest magia marzeń, do której dorośli nie zawsze mają dostęp. 

Ajurwedyjski plan dnia, czyli nie bój się rutyny

Maj 28, 2012

RUTYNA większości z nas kojarzy się negatywnie, jako nudna, bezbarwna, zabójcza. Jak we wszystkim we wszechświecie i tutaj warto zauważyć i uznać prawo RóWNOWAGI. Małemu dziecku potrzebny jest codzienny porządek dnia, który jako powtarzalna, przewidywalna rzecz daje poczucie bezpieczeństwa a także odmierza czas, nie do ogarnięcia w swej długości dla małego umysłu. Dorosłemu rutyna również pozwala zapanować nad chaosem, zmobilizować się, zorganizować lepiej, być konsekwentnym. Pozwala to, na nagromadzenie energii i cieszenie się bez przeszkód czasem spontanicznego działania, przepełnionego radością, kreatywnością, wolnością.

Ajurwedyjski plan dnia to balansujący szkielet oparty na rutynie, skupiony głównie na zarządzającej wszystkimi procesami w organizmie doszy VATA. Jej regularne balansowanie przeciwdziała blokowaniu w ciele toksyn, roznoszeniu chorób i zmniejszaniu odporności. Poddanie się rutynie zawartej w zaleceniach ajurwedy, nie ma nas ograniczać, ale służyć naszemu zdrowiu, jego ochronie, odzyskiwaniu i utrzymywaniu. A ponieważ pod pojęciem zdrowia mieści się zarówno sfera fizyczna, jak i emocjonalna, umysłowa i duchowa, możemy zyskać na każdym polu równowagę, niezbędną do odczuwania radości i szczęścia, trwale a nie tylko chwilowo.

Ajurwedyjski plan dnia, codzienne rytuały

(klikając w linki znajdziesz szczegółowy opis danej czynności)

  1. pobudka – przed wschodem słońca lub ok. 6.00. Dosze obecne w naszym organizmie mają swój wewnętrzny zegar biologiczny i dokazują w określonym czasie. Dosza Vata aktywna jest pomiędzy godziną 2.00 a 6.00 rano (stąd również faza snów o tej właśnie porze) oraz 14.00-18.00 popołudniu. Będzie nam dużo łatwiej wstać ok. 6.00, kiedy ta ruchliwa dosza jest jeszcze aktywna, a nie kiedy do głosu dochodzi rozespana, flegmatyczna Kapha (6.00 – 10.00). Często kiedy wstaniemy rano jesteśmy bardziej rześcy, niż po wyspaniu się do 10tej.
  2. poranna toaleta – umyj oczy, twarz, zęby, wyczyść język, wypłukaj nos (pozwoli to usunąć kurz, bakterie, grzyby i zaschnięty śluz, zabezpieczając przez infekcjami; wystarczy nabrać dłońmi ciepłej wody i zanurzając w niej nos, delikatnie wciągnąć trochę wody do nosa, następnie nos wydmuchać i czynność powtórzyć 2-3 razy; po kilku próbach nabiera się wprawy a nos się przyzwyczaja)
  3. wypij ok. 200 ml ciepłej wody, może być z sokiem z cytryną i miodem (ok. 1/2 godz. przed śniadaniem, pozwala na przepłukanie i łagodne obudzenie przewodu pokarmowego)
  4. odwiedż toaletę, warto wyrobić sobie nawyk porannego wypróżniania się – to jak codzienne wyrzucenie śmieci z kosza. Wschodnie nauki medyczne przywiązują do tego dużą wagę, ponieważ zaparcia (za zaparcie uznaje się oddawanie stolca rzadziej niż raz dziennie) są niezwykle szkodliwe. Przetrzymywane w jelicie resztki psują się i następuje wrotne wchłanianie się toksyn przez ścianki jelita. Według TMC największy przepływ energii w jelicie grubym jest w godz. 5-7:00 rano, warto więc wykorzystać naturalny rytm organizmu.
  5. poranna gimnastyka (min 10-15 min, można wykorzystać ćwiczenia Jivananda – link poniżej)
  6. ćwiczenia oddechowe (min 5 min, można wykorzystać ćwiczenia Jivananda – link poniżej)
  7. medytacja lub modlitwa
  8. masaż olejem (mocno pacyfikuje VATA, oczyszcza, rozgrzewa ciało)
  9. prysznic/ubranie się (warto zwrócić uwagę na stosowanie naturalnych kosmetyków oraz wygodnych materiałów ubraniowych)
  10. pożywne, ciepłe śniadanie (najlepiej kasza, owsianka, zupa miso, warzywna itp.)
  11. praca (w pracy dbamy o dobrą atmosferę, pijemy dużo wody, robimy regularne przerwy na odpoczynek)
  12. lunch (około 12-13, wtedy ogień trawienny jest największy)
  13. powrót z pracy (staramy się zostawić pracę za drzwiami domu, można zastosować przejście przez tzw. „śluzę” – zaraz po powrocie można zrobić sobie masaż głowy, wziąć prysznic, wykonać ćwiczenia oddechowe/relaksacyjne)
  14. relaks / czas z rodziną lub przyjaciółmi
  15. kolacja około 18-19:00. Nasz system trawienny potrzebuje min 4 godzin na strawienie dużego posiłku. Kiedy położymy się spać z pełnym brzuchem, trawienie będzie zaburzać nasz sen, a senny organizm nie pozwoli na dotrawienie resztek, które z kolei będą gniły w jelitach, produkując AMA. Dodatkowo w godzinach wieczornych (20-23:00), zgodnie z cyklem dobowym, pracę podejmują gruczoły i organy produkujące enzymy, hormony, odpowiedzialne mdz.in za odbudowę komórek. Jeśli energia skupiona jest na trawieniu, powstają niedobory sił naprawczych, co w dłuższej perspektywie czasowej grozi nagłym wystąpieniem syndromu „domu w Jakarcie” ;), w którym trwa ciągłe naprawianie, ciągle psujących się elementów.
  16. złote mleko (sekretny przepis ajurwedyjski, przepis), pomaga w trawieniu, sprowadza spokojny sen
  17. medytacja lub modlitwa
  18. kładziemy się spać około godz. 22-23:00. Jest to najlepsza pora, o której najłatwiej nam zasnąć a sen będzie najefektywniejszy. Jeśli mamy wstać około 6:00 następnego dnia, wydaje się również bardzo rozsądną porą. Ajurweda zaleca min 6-8 godzin snu. Warto jednak wiedzieć, że sen przed północą jest dużo bardziej wartościowy niż ten po „godzinie duchów”. Każda godzina snu „przed” liczy się podwójnie, każda godzina braku snu „po” północy, także niestety liczy się podwójnie, co odejmuje nam ilość faktycznego snu i jest często nie do nadrobienia, nawet przy spaniu do południa.

Kiedy przeczytacie powyższą listę, możecie chwycić się za głowę. Tyle dodatkowych czynności! Nie dam rady! Spróbujcie zastosować na początek dwa, trzy z wymienionych punktów. Warto skorzystać z planowania na papierze, dzięki czemu łatwiej jest oddzielić to co tylko fruwa w głowie jako „do zrobienia” od tego, co realnie chcemy/możemy zrobić. Dodatkowo – zapisane, nabiera realniejszych kształtów, znajduje miejsce w czaso-przestrzeni i zobowiązuje niejako do wykonania.

Jeśli będziecie chcieli zmienić od razu wszystko, jest wysoce prawdopodobne, że szybko zrezygnujecie. Ja sama wprowadzałam punkty pojedynczo, aż w końcu, nie wiadomo kiedy, wszystkie stały się codziennym nawykiem i nie wymagają wysiłku. Wbrew pozorom, zyskacie czas, dzięki lepszemu zorganizowaniu, spokojowi i dodatkowo odzyskanej energii. Nagrodą będzie lepsze samopoczucie fizyczne i psychiczne, większa odporność na stres, oczyszczenie organizmu. Powodzenia!

____

Lista. Opracowując listę bazowałam na programie JIVANANDA, opracowanym w klinice Jiva w Indiach (zobacz ulotkę).

podobna tematyka w kategorii Ajurweda

Japoński omlet Tamago, czyli medytacja w działaniu

Marzec 12, 2012

Tamagowe medytacje, czyli omlet po japońsku

Uwielbiam japońską kuchnie i za smaki i za jej artyzm. Za to jakim skupieniem i pracą trzeba obdarzyć każde danie i za to, jaką satysfakcję daje efekt końcowy. Nie da się japońskich dań przygotować w pośpiechu i chaosie. Zarówno droga jak i sam cel, są w tym przypadku absolutnym, automatycznym wyciszeniem.

Wyglądający z pozoru niewinnie, japoński omlet, wymaga trochę wprawy, skupienia i cierpliwości. Jeśli spróbujecie go zrobić, zagości na waszych stołach na stałe.

Tradycyjnie składa się z 80 warstw, ale dla naszych potrzeb, jego wartości smakowych i zastosowań medytacyjnych ;), wystarczy ich kilka lub kilkanaście.

Tamago-yaki przepis

  • 6 jajek
  • 1 łyżka mirinu
  • 1 łyżka japońskiego sosu sojowego
  • 2 łyżeczki cukru
  • szczypta soli
  • olej warzywny do smażenia (niewiele)

Poza składnikami, przyda się również mała, prostokątna, japońska patelnia, chociaż moje pierwsze tamago smażyłam na takiej do naleśników. Było dobre w smaku i to najważniejsze ;).

Jajka ubijamy razem z pozostałymi składnikami. Jeśli omlet ma być składnikiem sushi – nie dodajemy nic ponadto. Jeśli ma być zaserwowany jako osobne danie, możemy do jajecznej masy dodać drobno pokrojony szczypiorek (lub inne dodatki dla nie-wegetarian).

Na rozgrzaną i naoliwioną (nadmiar tłuszczu zbieramy ręcznikiem papierowym) patelnię, wylewamy ok 10% mikstury – cienką warstwę. Kiedy zetnie się od spodu, ale na wierzchu wciąż jeszcze będzie wilgotna, rolujemy omlet jak naleśnik, przy pomocy pałeczek lub łopatki. Nie martwcie się, jeśli efekt nie jest zbyt estetyczny, po kilku warstwach omlet nabierze kształtu. Przesuwamy i pozostawiamy pierwszą zwiniętą warstwę na brzegu, natłuszczamy jeśli potrzeba patelnię i wylewamy kolejną porcję mikstury, pozwalając, aby pokryła całą patelnię i wlała się pod omlet. Ponownie rolujemy, otaczając pierwszą porcję, świeżym omletem. Czynność powtarzamy, aż do wyczerpania się składników.

Jeśli brzegi nie wyglądają zbyt pięknie, można omlet, po przestygnięciu, „wyrównać” nożem.

Do samodzielnie serwowanego tamago (na ciepło lub zimno), tradycyjnie podaje się startą białą rzodkiew, pokropioną sosem sojowym.

Smacznego!

– przepis pochodzi z genialnej książki Reiko Hashimoto HASHI
– zdjęcia pochodzą z mojej skromnej kuchni. Jak widać rozproszenie uwagi na robienie zdjęć w trakcie przygotowywania tamago, skutkuje jego nadmiernym przypieczeniem ;)
– pozostałe przepisy z kategorii kuchnia japońska na blogu

Dla zaciekawionych parę słów o medytacji

Wspinając się na górę, możesz wybrać różne szlaki, prowadzące na szczyt. Tak samo podążać możesz, różniącymi się od siebie rodzajami medytacji. Nie ma znaczenia jaką wybierzesz, metoda jest dobra dla ciebie jeśli pozwala Ci się skupić na swoim wnętrzu. Cel jest jeden – osiągnięcie wewnętrznej koncentracji i spokoju.

(more…)


%d blogerów lubi to: