Archive for the ‘Jedzeniowo – przepisy’ Category

Kurkuma – najsilniejszy naturalny antybiotyk

Grudzień 4, 2014

kurkuma2

Grudzień. Bali. Za oknem mam ocean zieleni. Na powierzchni niewiele większej od chusteczki do nosa, czyli w moim ogródku, piętrzą się fale o odcieniach tak głębokich, że patrzenie na nie aż boli. I pomyśleć, że jeszcze dwa tygodnie temu ogródek usychał, żółkł, a ziemia pękała jak na pustyni, spijając resztki wody wydobytej do podlewania z pustawej studni. Teraz wody mamy pod dostatkiem. Leje się wodospadem z pękniętego nieba, a rośliny jak za dotknięciem magicznej różdżki rozrastają się, pęcznieją, piją na zapas, wykorzystując każdą sekundę i każdą kroplę. Cudnie, prawda?

Tropikalna pora deszczowa to jednak nie tylko kipiąca zielenią roślinność, ale też brak złotego słońca i wszędobylska wilgoć. Oddychanie powietrzem wysyconym do granic możliwości wodą, również nie należy do przyjemności, zwłaszcza jeśli do tego dołączy się pleśń, bakterie i wirusy, które zbierać zaczną teraz swoje żniwo.

W Europie wilgoć wprawdzie się nie panoszy, a zamiast zieleni, za oknem do wyboru jest szaro-burość albo śnieg. Zima to zwyczajowa pora przeziębień i grypy. Jedziemy więc na (prawie) tym samym wózku, dlatego będzie dziś o tym jak zatrudnić naturę do walki z sezonem chorobowym.

Chociaż ze swoich znakomitych właściwości znane są także imbir, cynamon czy czosnek, moją faworytką jest kurkuma (turmeric). Jej kolor znakomicie symuluje energię słońca, od samego patrzenia poprawi się Wam humor. Ma właściwości przeciwzapalne, przeciwnowotworowe, obniża cholesterol, poziom cukru i ciśnienie, usuwa niestrawność, ból gardła, alergie, oczyszcza organizm, wzmacnia odporność. Profilaktycznie warto ją dodawać do gotowania (do zup, warzyw, ryżu). A w razie klopotów wypróbować jeden z poniższych przepisów.

Ja kupuję świeży korzeń kurkumy, ten na zdjęciu dostałam od znajomej z jej ogródka. Spokojnie jednak zastąpi go złocista kurkuma w proszku.

Aby podnieść odporność, poprawić trawienie, złagodzić alergie (oddechowe, pokarmowe, skórne):

  • Raw Jamu – surowa wersja indonezyjskiego napoju leczniczego Jamu. 3-4 cm korzenia kurkumy zmiksować ze szklanką wody/wody kokosowej, sokiem z połowy cytryny lub limonki, opcjonalnie łyżką miodu. Przelać przez sito, pić codziennie.
  • lub 1/2 szklanki ciepłej wody, 1/2 łyżeczki kurkumy w proszku, wymieszać, pić na czczo.

Ból gardła, kaszel, astma:

  • 1/2 szklanki ciepłej wody, 1/2 łyżeczki kurkumy w proszku i soli. Płukać gardło kilka razy dziennie.

Najsilniejszy naturalny antybiotyk:

  • 100 g miodu, łyżka kurkumy w proszku. Dokladnie wymieszać. Stosować przy pierwszych objawach chorobowych: 1 dzień – 1/2 łyżeczki co godzinę (rozpuścić w ustach), 2 dzień – 1/2 łyżeczki co 2 godziny, 3 dzień – 1/2 łyżeczki co 3 godziny. Po trzech dniach powinno być już po chorobie.
  • na skórę (oparzenia, trudno gojące się rany) – nakładać pastę z kurkumy w proszku wymieszanej z wodą

Warto pamiętać:

  • kurkuma spożywana przed jedzeniem – wpływa leczniczo na płuca i gardło
  • kurkuma spożywana w czasie jedzenia – wpływa na układ trawienny
  • kurkuma spożywana po jedzeniu – wpływa na nerki i jelito grube

———–

Pozostałe wpisy o kurkumie:

https://naturasia.pl/2012/05/30/kurkuma-przyprawa-cenniejsza-niz-zloto/

https://naturasia.pl/2012/06/08/zlote-mleko-sekretny-ajurwedyjski-przepis/

Wegańskie koktajle, czyli łagodna i skuteczna POBUDKA

Listopad 7, 2012

Według Ajurwedy, pomiędzy 6 a 10 rano dominuje dosza Kapha (jej cechy – powolność, gęstość, ciężkość). Jedzenie obfitego śniadania może więc powodować ociężałość i senność. Znakomitym pomysłem na lekkie śniadania są koktajle – zdrowe, odżywcze i energetyzujące, a do tego błyskawiczne. Biorąc jako bazę ziarna, orzechy i owoce, możemy wykreować dowolną ilość własnych kompozycji. Rezygnujemy z dodawania mleka czy jogurtu. Wyziębiają one i zaśluzowują organizm (zwłaszcza rano), kwasy owocowe niezbyt dobrze oddziaływują na jogurtowe bakterie, a bakterie na witaminy.

Poniżej przedstawiam 3 propozycje, dzięki którym blender stanie się Waszym najbliższym przyjacielem i wybaczycie mu nawet poranne hałasy :).

Migdałowy Napój Bogów (przepis ajurwedyjski)

  • 5 migdałów (namoczonych w nocy i obranych ze skórki)
  • 2 łyżeczki syropu klonowego lub z agawy
  • 1 filiżanka mleka sojowego, ryżowego lub migdałowego
  • 1 banan
  • cynamon do smaku
  • (opcjonalnie) 1 łyżka aloesu

Zmiksować w blenderze do uzyskania jednolitej konsystencji. Napój jest bogatym źródłem białka i wspomaga trawienia.

Koktajl owsiany z bananami

Przygotowujemy wieczorem. Zalewamy (przegotowaną i ostudzoną) wodą:

  • 1/2 szklanki płatków owsianych
  • garść słonecznika (wypłukanego)
  • rodzynki lub inne suszone owoce

Rano uzupełniamy wodę, dodajemy pozostałe składniki i miksujemy wszystko w blenderze:

  • 1 banan
  • cynamon/imbir do smaku
  • syrop klonowy lub z agawy do smaku

Moja córka go uwielbia i niezmiennie od lat twierdzi, że to koktajl czekoladowy ;).

Green Power – koktajl sportowy

Dla tych, którzy dzień zaczynają od treningu:

  • 1 banan
  • 1/2 szklanki mango lub ananasa (można zastąpić innym świeżym owocem)
  • 2 szklanki wody (lub soku jabłkowego)
  • 1 łyżeczka Spiruliny w proszku
  • 1/2 łyżeczki pasty miso

Zmiksować wszystkie składniki w blenderze przez 1-2 minuty. Wypić 15-45 min przed treningiem lub po. Choć intensywnie zielony kolor może na początku odstraszyć, smak oraz niesamowity zastrzyk utrzymującej się podczas treningu energii, przekona Was na pewno. Koktajl jest lekko strawny, nie powoduje żadnych sensacji żołądkowo-jelitowych.

Zamiast spiruliny można dodać chlorellę lub jęczmień w proszku. Są one bogatym źródłem białka, witamin i mikroelementów. Pomagają oczyszczać organizm, kontrolować wagę, wzmacniają system odpornościowy. Miso uzupełnia sól i elektrolity, wypocone podczas treningu.

Smacznego i miłego dnia!

_________

(lekko) zmodyfikowane przepisy pochodzą ze zbiorów własnych oraz z książek „Jedz i biegaj” Scott Jurek, The Chopra Center Cookbook.

Gruntowne porządki – oczyszczanie cz. 1 (domowa panchakarma)

Sierpień 30, 2012

Ostatnio o oczyszczaniu pisałam na wiosnę (zobacz „wiosenne porządki czyli o oczyszczaniu„). To zdecydowanie najlepszy okres na wszelkiego rodzaju porządki. Jednak aby utrzymać czy to dom, czy to ciało w dobrym stanie, podstawą jest systematyczność.

Warto dać odpocząć organizmowi oraz oczyścić go poprzez dietę lub post:

  • 1 dzień raz w tygodniu
  • 3-10 dni raz na kwartał (podczas zmiany pór roku)
  • 10-40 dni raz w roku

O postach zdrowotnych będę pisać wkrótce, ale teraz chciałabym skupić się na gruntownych porządkach, zalecanych przez wiele kultur i religii raz w roku. Do zaproponowania mam dwa sposoby, dziś będzie o pierwszym – ajurwedyjskiej PANCHAKARMIE.

Co to jest Panchakarma

Ajurweda proponuje raz w roku program oczyszczający, mający na celu zbalansowanie dosz, wzmocnienie agni (ognia trawiennego), oczyszczenie organizmu z ama, wzmocnienie odporności fizycznej i psychicznej. Stosuje się ją także, kiedy mamy problemy zdrowotne. Proces ten obejmuje procedury przygotowujące i 5 procedur oczyszczających. Pierwszym etapem jest wewnętrzne naolejowanie, pomagające usunąć ama nawet z najgłębszych tkanek. Następnie stosuje się olejowanie zewnętrzne (masaże olejowe i parówki), które powoduje naolejowanie, rozluźnienie, zrelaksowanie tkanek, ułatwia usuwanie toksyn, wzmacnia system nerwowy.

Przygotowanie ma na celu skumulowanie toksyn / amy / nadmiaru dosz, w miejscach, skąd najłatwiej będzie je usunąć (np. przewód pokarmowy). Długość i przebieg poszczególnych procedur związana jest z indywidualnym stanem pacjenta. Ustalana i prowadzona powinna być przez doświadczonego terapeutę, obejmującego pacjenta stałą opieką i obserwacją, podczas trwania oczyszczania jak i po nim. Warto skorzystać w usług sprawdzonych klinik (nie koniecznie tych „z plażą, palmami i drinkiem”).

Procedury oczyszczające dobierane są indywidualnie przez terapeutę, w zależności od tego, jaka dosza jest w nierównowadze i jak dużo czasu ma na terapię pacjent. Należą do nich:

  • terapeutyczne wymioty (vamana)
  • terapia przeczyszczająca (virechana)
  • terapeutyczne lewatywy (basti)
  • (nasja) oczyszczanie nosa i głowy
  • oczyszczanie krwi (rakta moksa)

Przeciwwskazaniami są: anemia, osłabienie, ciąża. W razie wątpliwości, zwłaszcza u pacjentów z przewlekłymi i ciężkimi chorobami, zawsze należy skonsultować się z lekarzem.

Jak przeprowadzić w domu

W ostatnich latach modne stały się wyjazdy to Indii czy na Sri Lankę, na oczyszczanie Panchakarma. Pojawia się ona także w ofercie hoteli innych azjatyckich państw, ale nawet w Indiach, bywa, że niewiele ma wspólnego z oryginałem. Powstające w Europie kliniki, mogą pochwalić się sprowadzonymi z Azji doświadczonymi lekarzami i wysokim standardem usług, jednak co za tym idzie, również bardzo wysokimi cenami. Dlatego wiele osób wybiera wyjazd do Azji, łącząc oczyszczanie z chęcią przeżycia przygody.

Na oczyszczanie warto wybrać spokojny, odpowiedni dla siebie czas, nie spieszyć się i nie dostarczać zbyt wielu bodźców. Panchakarma powinna trwać min 10 dni, zalecany jest miesiąc lub dłużej. Dla zapracowanych mam więc wersję kieszonkową, skróconą, bezpieczną i do przeprowadzenia w domu.

Panchakarma w domu?

Vasant Lad w swojej książce „Ayurvedic home remedies” podaje przepis na Proste Domowe Oczyszczanie, odpowiednie w sytuacji, kiedy nie możemy skorzystać z usług profesjonalistów.

I etap – olejowanie wewnętrzne

– przez 3 kolejne dni wypij wcześnie rano (na czczo) ok. 60 gr płynnego, ciepłego ghee (zobacz jak przygotować). Dla osób typu Vata, do ghee można dodać szczyptę soli kamiennej, dla Kapha szczyptę imbiru i pieprzu.

Jeśli masz wysoki poziom cholesterolu, trójglicerydów lub cukru we krwi, ghee możesz zastąpić olejem lnianym. Pij przez trzy kolejne dni 2 łyżki oleju lnianego, 3 razy dziennie przed posiłkiem.

II etap – olejowanie zewnętrzne

– przez kolejne 5-7 dni nakładaj ok. 200 g ciepłego oleju sezamowego na całe ciało od głowy do stóp, wmasowując go dokładnie przez ok. 10-20 minut (zobacz jak wykonać auto-masaż olejowy). Później weź gorący prysznic lub kąpiel, z użyciem łagodnego mydła, pozwalając aby warstwa ochronna oleju pozostała na skórze.

III etap – eliminacja toksyn

– przez cały czas trwania oczyszczania, wieczorem, ok. 1 godz. po kolacji zażyj 1 tabl. Triphala lub wypij łagodną herbatkę przeczyszczającą (np. Senes).

– przez 3 ostatnie dni, zastosuj po kąpieli lub prysznicu, ajurwedyjską lewatywę. Zestaw do lewatywy można kupić w aptece. Jej wykonanie nie jest tak trudne jak się wydaje.

– w czasie Domowej Panchakarny należy jak najwięcej odpoczywać, wskazane jest praktykowanie jogi i medytacji oraz stosowanie lekkostrawnej diety wegetariańskiej. Pić dużo wody lub herbatek ziołowych. Zrezygnować z alkoholu, kawy, herbaty, słodyczy, pływania w basenie a także seksu.

– ok 4 do przedostatniego dnia jeść 3 razy dziennie tylko Kitchari (przepis poniżej). Ostatniego dnia jemy Kitchari z warzywami ugotowanymi na parze.

Przepis na Kitchari (kiczeri)

Od czwartego dnia do przedostatniego jedz tylko Kitchari (w równych proporcjach zmieszaj ryż basmati i mung dal, ugotowany z kuminem, gorczycą i kolendrą, z dodatkiem 2 łyżeczek ghee). Kitchari jest pełnowartościową, lekkostrawną potrawą, wskazaną dla wszystkich trzech dosz. Nie tylko oczyszcza ale również balansuje dosze.

Sposób przygotoania:

  • 1/2 szklanki ryżu basmati (może być także kasza jaglana)
  • 1/2 szklanki fasolki mung (namoczyć wcześniej, inaczej będzie twarda) lub łuskanej żółtej mung dal
  • przyprawy (kumin, gorczyca, kolendra)
  • ok. 2-3 szklanek wody
  • 2 łyżeczki ghee lub oliwy

Na ghee podprażyć przyprawy, dodać fasolkę i ryż, przesmażyć. Zalać wodą i doprowadzić do wrzenia. Gotować pod przykryciem na małym ogniu ok. 15-20 minut (aż zostanie wchłonięta cała woda a fasolka będzie miekka). Danie można pozostawić przykryte lub „pod poduszką” aby „doszło”. Jeść trzy razy dziennie, na zimno lub ciepło.

Specyfika dania oraz oczyszczanie powodują, że zmienia się smak, zmniejsza apetyt a monotonne kitchari wydaje się delicją. Za każdym razem mam wrażenie, że mogłabym go jeść już do końca życia. Gotuję dużą porcję wieczorem, dzieląc ją na trzy kolejne posiłki (jeśli nie będąca na diecie rodzina, nie spałaszuje mi całej porcji od razu ;)). Tym sposobem kolacje mam ciepłą, a śniadanie i obiad zimne lub ciepłe, w zależności od ochoty i okoliczności. Co drugi dzień wymieniam też mung dal na fasolkę mung, daje to złudzenie zmiany.

Jeśli rozumiesz cel i działanie diety i procesu oczyszczania, dobrze go zaplanujesz, posiłkując się wybraniem sobie wspierającej „intencji” lub nagrody „po”, łatwo będzie wytrwać, jednocześnie wzmacniając swoją siłę woli.

Na zakończenie

Oczyszczanie to nie wszystko. Proces oczyszczania powinien być zakończony zabiegami odmładzającymi i odbudowującymi. Taka mała „konserwacja” ;). Przedłuża to życie komórek a tym samym zdrowie i życie człowieka. Ajurweda zaleca przyjmowanie np. ziołowych tabletek Ashwagandha lub mieszanki Chyavanprash. Można zastosować również inne suplementy diety, które zostaną teraz dobrze przyswojone. Twój organizm potrzebuje czasu na odmłodzenie. Czasem jest to kilka dni, czasem kilka miesięcy. Należy więc kontynuować zdrową dietę, ćwiczenia i medytacje.

Soczewica? Coś pysznego!

Lipiec 10, 2012

Na pytanie, jak wegetarianie uzupełniają białko w diecie, odpowiadam: soczewica. Ale chociaż jest smaczna i łatwo ją przygotować, wiele osób nie wie jak się do tego zabrać.

W soczewicy zakochałam się dzięki kuchni indyjskiej. W Indiach, gdzie mieszka największa na świecie liczba wegetarian, najczęściej gotowana jest jako Dal. Z różnymi przyprawami i dodatkami, zawsze smaczna, pożywna i zdrowa. Warto wprowadzić ją na stałe do menu.

Przed użyciem należy ją wypłukać i jeśli chcemy skrócić czas gotowania – namoczyć (zwłaszcza brązową i czarną, wystarczy kilka godzin).

Moje sprawdzone i ulubione przepisy, zamieszczam na prośbę, głównie nie-wege przyjaciół, zachwyconych odkryciem nowych smaków:

Dal z trzech rodzajów soczewicy

  • 1/3 szklanki zółtej soczewicy
  • 1/3 szklanki czerwonej soczewicy
  • 1/3 szklanki brązowej soczewicy
  • 2 szklanki wody
  • 1-2 łyżek ghee lub oliwy
  • 1 cebula, 3-4 ząbki czosnku, 2 pokrojone średnie pomidory
  • przyprawy do wyboru: kumin, kolendra, gorczyca, imbir, garam masala, papryka

Na ghee podprażyć przyprawy w nasionach. Dodać część pokrojonego pomidora, czosnek i cebule, podsmażyć. Wsypać kurkumę i garam masala, zamieszać, podsmażyć.

Wsypać 3 rodzaje soczewicy, dodać pokrojone pomidory. Całość podgrzać mieszając, a następnie zalać wodą lub wywarem warzywnym, można posolić do smaku. Ja dodaję jeszcze listki curry (w Polsce można kupić suszone), nadają one potrawie niezwykłego smaku.

Gotować ok. 15-20 minut pod przykryciem, aż soczewica będzie miękka a część wody wyparuje (w zależności od oczekiwanej konsystencji. Znakomicie smakuje samodzielnie, także na zimno. Można podać do niego ryż basmati lub pieczywo.

Osobom ze słonnościami do wzdęć, doradzam użycie podczas gotowania glona Kombu (konbu). Wystarczy wykorzystać niewielki kawałek by wszelkiego rodzaju fasole i grochy stały się lżej strawne.

Cykoriowe łódeczki z soczewicą

  • 1/2 szklanki żółtej soczewicy
  • 1/2 małej cebulki, 2 ząbki czosnku
  • ghee lub oliwa
  • liście cykorii

Na ghee podsmażyć drobno pokrojoną cebulkę i czosnek. Dodać wypłukaną soczewicę. Dolać wodę (ok. 1 szklanki) i gotować do odparowania wody, mieszając pod koniec aby uniknąć przypalenia. Soczewica powinna być miękka, ale nie rozgotowana. Można doprawić ją solą i niewielką ilością przypraw (np. kurkuma). Powinna mieć słodkawy, łagodny smak, kontrastujący z goryczką cykorii.

Gotową soczewicę nakładamy na listki cykorii. Przekąska na zimno lub danie na ciepło – gotowe!

Pasztet z soczewicy

  • 1 szklanka soczewicy (żółta, czerwona, brązowa lub pomieszane)
  • 2-3 jajka
  • warzywa do wyboru:
    • wersja I (ulubiona): 1 szklanka pokrojonego i duszonego na maśle lub oliwie (dużo tluszczu) pora, sół, pieprz, gałka muszkatałowa do smaku
    • wersja II: duszona cebula, czosnek i grzyby, sól, pieprz
    • wersja III: 1 szklanka startej na grubych oczkach marchwi, podduszona z innymi warzywami, sól, pieprz, kumin, chili, kurkuma i inne przyprawy wedle gustu

Soczewicę zalać 2 szklankami wody i gotować pod przykryciem ok. 20-30 minut, do oparowania wody i rozgotowania się ziaren. Wystudzić. Wymieszać z przygotowanymi warzywami i jajkami, doprawić. Konsystencja powinna być pół-płynna.

Piec 30 min w 180ºC. Wystudzić i włożyć do lodówki przed wyjęciem z blaszek.

U nas wychodzą dwie małe foremki (silikonowe, więc nie muszę smarować ich tłuszczem przed nałożeniem masy). Warto też dodać, że jest to mój pierwszy i jedyny jak dotąd przepis, z którego pasztet zawsze się udaje, zawsze smakuje i nigdy się nie kruszy!

Kompozycja idealna – pasztet plus chrzan. Sprawdzony, zapożyczony przepis, to ubita śmietana (kremówka 32%), pomieszana z kilkoma łyżeczkami chrzanu.

Mniam!

_____

Przepisy otrzymane, zaadaptowane, pożyczone od: Eli, Krysi, Krzysi oraz Agnieszki Kręglickiej. Dziękuję.

Nasionkowe pesto, czyli jak wykorzystać olej lniany

Czerwiec 26, 2012

Len – uprawiany i wykorzystywany w Polsce od wieków. Ciągle jednak mało znany, choć coraz częściej doceniany. Amerykanie prowadzą nad lnem szereg badań, które potwierdzają rosnący zachwyt nad jego właściwościami. Wstępne badania wskazują, że może on hamować rozwój nowotworów (piersi czy prostaty).

Określany jako złoto z polskich pól, w każdej postaci jest bezcenny. Włókno wykorzystywane do produkcji tkanin, doceniane przez lubiacych wygodę, komfort, ekologię i naturę, ma także właściwości lecznicze. Stosowane już w starożytności do opatrywania ran, ułatwiało dostęp powietrza, było chłonny i wspomagało gojenie. Znane jest także lecznicze działanie nasion (siemię lniane), które skutecznie chronią żołądek, pomagają przy suchym kaszlu, łagodzą podrażnienia skóry. Olej lniany znany jest z leczniczego wpływu na serce.

W Polsce przez pokolenia olej lniany wykorzystywany był do przygotowywania wigilijnej kapusty. Jego gorzkawy smak nie każdemu odpowiada, ale warto wprowadzić go do diety. Zawiera niezbędne w zdrowej diecie wielonienasycone kwasy tłuszczowe, kwasy omega 3 i omega 6. Siemię i olej lniany zalecane są w przypadkach mdz.in.:

  • podwyższonego poziomu cholesterolu
  • schorzeniach serca i naczyń krwionośnych
  • zakrzepach, zatorach
  • osłabieniu układu odpornościowego
  • osłabieniu układu nerwowego – depresje, ADHD
  • przewlekłych stanach zapalnych jelit
  • zaparciach
  • suchym kaszlu
  • cukrzycy
  • dla kobiet w okresie menopauzy – normalizuje poziom estrogenów

Jak wykorzystać

Siemię lniane prażymy i posypujemy kanapki, sałatki, warzywa, dodajemy do śniadaniowej kaszy. Można wykorzystać je do pieczenia chleba, czy siemieniowej wersji gomasiu. Przy niestrawności, nadwrażliwości jelit, nerwicach, zaparciach, zalecane jest picie naparu z siemienia. Zalecane jest zmielenie nasion (lepiej kupić całe siemię niż mielone, ponieważ po zmieleniu następują procesy utleniania, warto więc robić to na bieżąco). Dla tych, którzy nie lubią śluzowatej konsystencji – można całe nasiona zalać gorącą wodą (1 łyżeczka na szklankę wrzątku). Taki napar nie ma specjalnego smaku i piją go bez problemu nawet dzieci. W przypadku kaszlu jest on niezastąpiony – zwłaszcza na kaszel suchy, męczący, wieczorny, alergiczny, astmatyczny.

Ze względu na działanie balansujące poziomy estrogenów, siemię jest zalecane dla wszystkich kobiet, w dawce ok. 1-2 łyżek dziennie (jako profilaktyka p/ nowotworom piersi).

Olej lniany można dodawać do sałatek, polewać warzywa i generalnie stosować tak jak inne oleje tłoczone na zimno. Nie należy przesadzać z jego ilością, bo zazwyczaj co za dużo, to niezdrowo. Jego gorzkawy smak może też zniechęcać, warto więc pomieszać go z inną oliwą.

Poniżej podaję przepis, jeden z moich ulubionych (po pierwsz edlatego, że prosty! po drugie – smaczny, po trzecie – zdrowy), w którym można taką mieszankę zastosować:

Gotujemy, najlepiej na parze, czerwone buraki. Po przestygnięciu obieramy, kroimy na cienkie plasterki i układamy na talerzu. Polewamy 3 różnymi olejami tłoczonymi na zimno (do wyboru cała gama olejów – z oliwek, pestek moreli, migdałowy, lniany, z pestek dyni, awokado itd). Na koniec posypujamy prażonym słonecznikiem (w wersji bogatszej, kruszymy niewielką ilość fety). Danie jest znakomite samodzielnie lub jako dodatek.

O zawartość oleju lnianego w diecie należy jednak zadbać regularnie, dlatego poniżej przepis, którego odkrycie było dla mnie przełomem rewolucyjnym. Mam w zanadrzu coś pysznego, co smakuje całej mojej rodzinie, a zawiera niezwykłe ilości cennych składników, mikroelementów, witamin. Dba o wzmocnienie i uodpornienie organizmu każdego dnia, jak garść suplementów, a jest naturalne i smaczne. No i przemyca w sobie olej lniany.

Nasionkowe pesto

W malakserze mielimy w równych proporcjach (np. 1/2 szklanki każdego rodzaju, każde nasiona mielimy osobno)

  • migdały
  • słonecznik
  • dynia (odrobacza)
  • siemię lniane
  • sezam jasny
  • orzechy

Nasiona dobrze jest wcześniej wypłukać w wodzie z sokiem z cytryny, a następnie wysuszyć. Pozbywamy się nie tylko kurzu i brudu ale także zarodników grzybów, pleśni i innych niechcianych żyjątek. Do mieszanki można dodać dodatkowe nasiona np. płasznika czy czarnuszki, według smaku, właściwości zdrowotnych i fantazji.

Całość mieszamy i zalewamy olejem lnianym (można domieszać też trochę innego oleju). Konsystencja powinna przypominać pesto. Pozostawiamy do „przegryzienia się”. W smaku można wyczuć goryczkę, ale zależy to w dużej mierze od rodzaju oleju i jego ilości w pesto. Migdały i słonecznik dodają słodyczy, która to równoważy. Przechowujemy w lodówce, w zamkniętym pojemniku ceramicznym albo w słoiku opatulonym folią aluminową (chronimy przed światłem).

Zastosowanie:

Pesto można wykorzystać do kanapek, sałatek, warzyw, kaszy lub pałaszować prosto z łyżeczki – 1-2 łyżeczek 1-2 razy dziennie. Należy wówczas dobrze go pogryźć (wymieszać ze śliną). Dostarcza dużej ilości energii i zaspokaja głód, także na słodycze. Jest pyszne i jestem pewna, że nikogo nie będzie trzeba do niego namawiać.

Złote mleko, sekretny ajurwedyjski przepis

Czerwiec 8, 2012

O złocie pisałam już wiele razy. Był już więc złoty sezam w japońskim gomasio i olej sezamowy w kolorze złotego miodu, Ghee – czyli złoto w płynie, Kurkuma – przyprawa cenniejsza niż złoto, będzie też wkrótce o (prawdziwym) złocie w kosmetyce. Popularność zarówno metalu jak i koloru jest ogromna i tak samo niezmienna jak sięgająca całych tysiącleci fascynacja słońcem, źródłem złotego blasku, światła i życia. Przedstawiam więc kolejny produkt, którego nazwa (gold milk) pochodzi od złotego blasku słońca i jak słońce kojącego.

O ile Ajurweda zalece picie mleka, które uznaje za pokarm święty, cenny i niezastąpiony (mówimy oczywiście o prawdziwym  mleku, od prawdziwej krowy, nie z kartonu), nie zaleca jednak picia go bez uprzedniego przygotowania. Na zachodzie zachłyśnięcie wizją mleka, jako źródła białka i wapnia, pomocnego w zapobieganiu osteoporozie i budowaniu kośćca u dzieci, spowodował nasilone objawy alergii na mleko (zawartą w nim laktozę). Paradoksalnie mleko wtórnie spowodowało problemy z przyswajaniem wapnia, wyprodukowało całe rzesze astmatyków produkując w organizmie śluz (amę) i osłabiając kościec. Mało kto wie, że mleko homogenizowane (UHT ), ma tak małe cząsteczki, że przenikają one przez błony komórkowe i wywołują stany zapalne, prowadząc do alergii, miażdżycy i chorób serca.

Złote mleko pozwala nie tylko wykorzystać bezcenne właściwości mleka (nie nadaje się do tego celu mleko sojowe) ale także ma działanie terapeutyczne. Gotowanie go z kurkumą, powoduje mdz. in., że enzymy zawarte w mleku, potrzebne do trawienia cielętom (nam zbędne a wręcz szkodliwe), są dezaktywowane.

  • podnosi w organizmie poziom odżas
  • poprawia trawienie i odporność
  • jest łatwo przyswajalne
  • usuwa z organizmu chorobotwórczy śluz AMA
  • pomaga dotrawić resztki z ostatniego posiłku (kolacji), tak, aby organizm mógł skupić się na innych zadaniach
  • sprowadza spokojny sen (pomocny w zaburzeniach snu i problemach z zasypianiem)
  • idealne w każdym wieku, zarówno dla dzieci jak i osób starszych

Sposób przygotowania

I wersja

1 szklankę mleka krowiego lub koziego doprowadzić do wrzenia z 1/8 łyżeczki kurkumy, pogotować 3-5 minut. Odstawić, przecedzić. Można osłodzić miodem, po przestudzeniu. Dodatkowo dla smaku można do gotowania dodać cynamon, kardamon, imbir, wg smaku.

II wersja

W jodze Kundalini stosuje się złote mleko w celu poprawy elastyczności kręgosłupa i ciała. Usuwa ono sztywność, naoliwia stawy i usuwa z nich zwapnienia. Napój stosuje się jako terapię przez miesiąc.

Sproszkowaną kurkumę należy gotować z małą ilością wody przez min 8 minut w celu uzyskania pasty (można przechowywać ją w lodówce przed miesiąc). Następnie dodać 1-2 łyżeczki do gorącego mleka (można użyć sojowego) i osłodzić miodem.

Kolor, zapach i konsystencja złotego mleka działa na zmysły jak balsam. Warto go polecić zwłaszcza w stanach przemęczenia, zestresowania, kłopotów ze snem, czy podczas przeziębienia (działa podobnie jak nasze polskie mleko z czosnkiem, a jest o niebo lepsze!). W przypadku zaparć można do niego dodać łyżeczkę ghee. Znam wielu małych smakoszy i całkiem dużych mężów koleżanek, którzy nie wyobrażają sobie  już braku tego wieczornego złotego rytuału ;).

——

Alternatywne źródła wapnia (dla zaniepokojonych dotychczasowych miłośników mleka) – migdały, łosoś, tofu, brokuły, sardynki, fasola, nasiona słonecznika, cieciorka.

Kurkuma – przyprawa cenniejsza niż złoto

Maj 30, 2012

Jamu – tradycyjna, indonezyjska sztuka ziołolecznictwa, wykorzystuje kurkumę (turmeric) do przygotowania niezwykłego napoju tonizującego i oczyszczającego – Kunit Asam (Kunyit Asem). Niezwykłego w kolorze (złoto zachodzącego słońca), smaku (słodko-kwaśno-cierpkim) i działaniu (poniżej).

Szczęśliwcy (czytaj my), mieszkający w rejonach, gdzie zarówno tamarynd jak i kurkuma występują w postaci świeżej, mogą (i jeśli jeszcze tego nie robią, niech zaczną wykorzystywać tą cudowną możliwość) użyć składników o niebywałym natężeniu aromatu i smaku. Pozostali, nie muszą się martwić, w przygotowaniu napoju sprawdzi się także tamaryndowa pasta ze słoika i kurkuma w proszku. Trudno porównać będzie oba napoje w smaku, ale właściwości będą podobne.

W Jamu wykorzystuje się odmianę kurkumy  Temu lawak. Podobnie jak inne gatunki poprawia trawienie, stymuluje usuwanie kamieni z pęcherzyka żółciowego, wykorzystywana jest przy biegunce, zaparciach, skurczach mięśni, gorączce, problemach ze skórą, krążeniem, wątrobą, produkcją mleka u matek, upławach. Indonezyjki piją kurkumowy napój codziennie, słusznie wierząc, że oczyszcza krew, usuwa toksyny i zapewnia im szczupłą sylwetkę.

Składniki:

5 małych kawałków korzenia kurkumy lub 1 duży (lub około 2 łyżek sproszkowanej kurkumy)
2 tamaryndowe kulki miąższu bez pestek (lub 1 łyżka pasty tamaryndowej
cukier palmowy lub kokosowy do smaku
1 – 1,5 szklanki wody.

Sposób przygotowania:

Obrać i zetrzeć kurkumę, wymieszać z pozostałymi składnikami i wodą. Powoli doprowadzić do wrzenia i wyłączyć. Przed podaniem przecedzić. Można pić na ciepło lub po schłodzeniu.

Bezcenne właściwości kurkumy

W Indiach jest najczęściej stosowaną przyprawą, stanowiącą serce i duszę każdego curry.

Używana jest w obrzędach religijnych, a także jako lekarstwo, barwnik do tkanin lub kosmetyk. Hinduski przygotowują pastę z mleka i kurkumy (do cery tłustej) lub kremu i kurkumy (do cery suchej) jako maseczkę oczyszczającą i wygładzającą skórę. Polerują nią także ciała przyszłych mężatek, nadając skórze niezwykłego blasku. Mieszana z wodą wykorzystywana jest do depilacji. Nie próbowałam i mam obawy, czy po takich zabiegach jasna skóra nie stanie się po prostu żółta. Pewnie pora się odważyć, na razie jednak pozostanę przy stosowaniu wewnętrznym ;).

Badania labratoryjne potwierdzają znane od tysięcy lat działanie kurkumy. Do najważniejszych należy silne oddziaływanie przeciwzapalne i przyciwnowotworowe. Ponadto stosuje się ją w leczeniu wzdęć, niestrawności, kolki, schorzeń wątroby, żółtaczki, ospy wietrznej, świerzbu, artretyzmu. Lagodzi astmę i suchy kaszel oraz zapalenie gardła (1/4 łyżeczki kurkumy i 1/4 łyżeczki soli rozpuścić w 1 szklance ciepłej wody i płukać gardło). Jest naturalnym antybiotykiem, wspomaga leczenie cukrzycy (kapsułki), oczyszcza skórę (egzemy, pokrzywka), obniża cholesterol.

Warto to wszystko mieć na uwadze i uwzględnić kurkumę w diecie ze względów nie tylko smakowych ale i profilaktycznych. W niewielkich ilościach może być dodawana do potraw kuchni hinduskiej (dal, curry), tajskiej, indonezyjskiej, do zup, warzyw, fasoli, mięs, kasz, ryżu. Zapobiega wzdęciom, dobrze więc dodać ją do produktów o takich właściwościach a także do dań wysokobiałkowych. Smacznego!

Klarowane masło GHEE, czyli złoto w płynie

Kwiecień 16, 2012

Ostatnio było o oleju zamiast mydła, teraz będzie o maśle do oka. Jeśli nawet nie słyszałyście o ghee (wym. gi), to na pewno znacie pojęcie „klarowane masło”. Na czym polega klarowanie i właściwie po co się je wykonuje? Odpowiedź poniżej.

Klarowane masło było wykorzystywane w kuchni naszych babek i prababek. W 1947 roku ukazało się VI wydanie Współczesnej Kuchni Domowej, autorstwa Aliny Gniewkowskiej, które to dzięki mojej babci, trafiło do mnie. Znajdziecie w nim przepis na masło na zimę:

W maju, gdy masło najlepsze, przetopić je i schować na zimę. W razie, gdy kto nie może od razu kupić większej iości, składać to, co zostaje zbywającego co tydzień, i solić. Gdy uzbiera się kilka funtów, masło przetopić, to jest rozpuścić i gotować tak długo, aż szumowiny na dnie zaczną się rumienić. Odstawić, a gdy się trochę ustoi, przecedzić przez durszlak i pozostawić w chłodzie. Gdy  zupełnie stężeje, wynieść do suchego, chłodnego miejsca.”

Wyobrażacie sobie maslo stojące (nie w lodówce) od maja do zimy? Jak to możliwe? Nasze prababki dobrze wiedziały, że takie masło nie jełczeje, znakomicie się na nim smaży (nie pieni się i nie przypala) i poprawia smak wielu potraw.

W Indiach masło przetopione – klarowane, znane jest jako GHEE. Kuchnia hinduska używa go do gotowania, smażenia, deserów i choć większość kobiet robi je sama w domu, można je również nabyć w każdym sklepie (dostępne jest również w Polsce, w wybranych sklepach).

W procesie przetapiania, masło pozbawiane jest białka, enzymów, wody i zanieczyszczeń. W postaci czystego, złotego tłuszczu, można przechowywać je całe miesiące w chłodnym miejscu, a minimum kilka tygodni w kuchni. Ajurweda wykorzystuje to „płynne złoto”, ze względu na jego niezwykłe właściwości zdrowotne oraz trwałość.

Zastosowanie

  • w kuchni – do gotowania, smażenia, sosów, zup, deserów. Smażone potrawy są niezwykle delikatne, poprawia smak dań, cenione zwłaszcza w kuchni wegetariańskiej. Potrawy smażone w ghee, podobnie jak w przypadku smalcu czy oleju kokosowego, nie nasiąkają tłuszczem. Znakomite (sprawdziłam) do smażenia pączków czy chrustu.
  • w ajurwedzie – na jego bazie produkowane są leki, kosmetyki, używane jest również w zabiegach leczniczych wewnętrznych i zewnętrznych. Picie ciepłego ghee oczyszcza przewód pokarmowy i wspomaga układ trawienny, kąpiel oka w ghee (netra vasti) oczyszcza, odżywia i relaksuje oko, tonizuje system nerwowy, oczyszcza zatoki przynosowe. W przypadku suchości, podrażnienia oka, można wkropić kilka kropel płynnego ghee do oka.
  • w czasie obrzędów religijnych
  • spożywanie – właściwości zdrowotne – ghee obecne w diecie, przenosi właściwości odżywcze i lecznicze pokarmów, ziół, przypraw, leków w głąb komórek. Podnosi odporność organizmu, poprawia wzrok, zdolność uczenia się i zapamiętywania. NIE podnosi cholesterolu. Stymuluje działanie wątroby i okładu pokarmowego, wzmacnia nerki i mózg. Równoważy gospodarkę hormonalna. Ma właściwości p/wirusowe i p/nowotworowe. Przyspiesza gojenie się ran. Dodane do „złotego mleka” (przepis wkrótce), pomaga regulować wypróżnienia.
  • stosowanie na skórę – łagodzi podrażnienia, oparzenia (nie należy na oparzenia nakładać masła, zawiera ono białko, które po ścięciu się pod wpływem temperatury, będzie ją zatrzymywać w ciele), wygładza i odżywia skórę. Spróbujcie zrobić sobie ajurwedyjski masaż z ghee. Zakochacie się w miękkości skóry po zabiegu, a jeśli lubicie zapach maślanych ciasteczek, zabieg będzie dodatkowo przyjemnych aromaterapeutycznym doznaniem. Jest idealne do masażu twarzy, jak również do stosowania jako okłady (na waciku) na oczy (relaksuje i wygładza skórę pod oczami). Znakomite do masażu niemowląt. Po masażu należy wziąć prysznic lub kąpiel.

Sposób przygotowania ghee

W garnku o grubym dnie, na wolnym ogniu podgrzewamy masło (najlepiej świeże, nie solone). Pilnujemy aby się nie gotowało i zbieramy powstające na wierzchu „szumowiny”. Kiedy płyn będzie złoty i przejrzysty, a drobinki pozostałe na dnie zarumienione (jak bułka tarta), ghee jest gotowe. Warto zwrócić też uwagę na zapach. Zbyt długo podgrzewane masło zaczyna nieładnie pachnieć i ma gorzkawy smak.

Czas przetapiania 2 kostek masła – ok 20-30 minut. Ilość otrzymanego ghee zależy od jakości masła (zawartości w nim wody i zanieczyszczeń).

Gotowe ghee odstawiamy do przestudzenia. Zebrane „szumowiny” wyrzucamy.

Przetudzone ghee przelewamy przez sitko, można dodatkowo użyć bibułki lub ręcznika papierowego. Lekcja z mojej ostatniej sesji robienia ghee – przelewane gorące przez plastikowe sitko, powoduje jego stopienie ;).

W ceramicznym lub porcelanowym opakowaniu może stać poza lodówką (w lodówce stężeje „na kość”).

Smacznego, zdrowego!

Japoński omlet Tamago, czyli medytacja w działaniu

Marzec 12, 2012

Tamagowe medytacje, czyli omlet po japońsku

Uwielbiam japońską kuchnie i za smaki i za jej artyzm. Za to jakim skupieniem i pracą trzeba obdarzyć każde danie i za to, jaką satysfakcję daje efekt końcowy. Nie da się japońskich dań przygotować w pośpiechu i chaosie. Zarówno droga jak i sam cel, są w tym przypadku absolutnym, automatycznym wyciszeniem.

Wyglądający z pozoru niewinnie, japoński omlet, wymaga trochę wprawy, skupienia i cierpliwości. Jeśli spróbujecie go zrobić, zagości na waszych stołach na stałe.

Tradycyjnie składa się z 80 warstw, ale dla naszych potrzeb, jego wartości smakowych i zastosowań medytacyjnych ;), wystarczy ich kilka lub kilkanaście.

Tamago-yaki przepis

  • 6 jajek
  • 1 łyżka mirinu
  • 1 łyżka japońskiego sosu sojowego
  • 2 łyżeczki cukru
  • szczypta soli
  • olej warzywny do smażenia (niewiele)

Poza składnikami, przyda się również mała, prostokątna, japońska patelnia, chociaż moje pierwsze tamago smażyłam na takiej do naleśników. Było dobre w smaku i to najważniejsze ;).

Jajka ubijamy razem z pozostałymi składnikami. Jeśli omlet ma być składnikiem sushi – nie dodajemy nic ponadto. Jeśli ma być zaserwowany jako osobne danie, możemy do jajecznej masy dodać drobno pokrojony szczypiorek (lub inne dodatki dla nie-wegetarian).

Na rozgrzaną i naoliwioną (nadmiar tłuszczu zbieramy ręcznikiem papierowym) patelnię, wylewamy ok 10% mikstury – cienką warstwę. Kiedy zetnie się od spodu, ale na wierzchu wciąż jeszcze będzie wilgotna, rolujemy omlet jak naleśnik, przy pomocy pałeczek lub łopatki. Nie martwcie się, jeśli efekt nie jest zbyt estetyczny, po kilku warstwach omlet nabierze kształtu. Przesuwamy i pozostawiamy pierwszą zwiniętą warstwę na brzegu, natłuszczamy jeśli potrzeba patelnię i wylewamy kolejną porcję mikstury, pozwalając, aby pokryła całą patelnię i wlała się pod omlet. Ponownie rolujemy, otaczając pierwszą porcję, świeżym omletem. Czynność powtarzamy, aż do wyczerpania się składników.

Jeśli brzegi nie wyglądają zbyt pięknie, można omlet, po przestygnięciu, „wyrównać” nożem.

Do samodzielnie serwowanego tamago (na ciepło lub zimno), tradycyjnie podaje się startą białą rzodkiew, pokropioną sosem sojowym.

Smacznego!

– przepis pochodzi z genialnej książki Reiko Hashimoto HASHI
– zdjęcia pochodzą z mojej skromnej kuchni. Jak widać rozproszenie uwagi na robienie zdjęć w trakcie przygotowywania tamago, skutkuje jego nadmiernym przypieczeniem ;)
– pozostałe przepisy z kategorii kuchnia japońska na blogu

Dla zaciekawionych parę słów o medytacji

Wspinając się na górę, możesz wybrać różne szlaki, prowadzące na szczyt. Tak samo podążać możesz, różniącymi się od siebie rodzajami medytacji. Nie ma znaczenia jaką wybierzesz, metoda jest dobra dla ciebie jeśli pozwala Ci się skupić na swoim wnętrzu. Cel jest jeden – osiągnięcie wewnętrznej koncentracji i spokoju.

(more…)

Kawa kawie nierówna

Marzec 5, 2012

Choć Indonezja słynie z najdroższej (przepraszam za wyrażenie – wysranej!) kawy świata Kopi Luwak, królestwo kawy to zdecydowanie Australia. Dopiero kiedy odwiedziliśmy Melbourne, zrozumiałam miłość do kawy mojej przyjaciółki pochodzącej z Australii. I nie chodzi tylko o kawy jakość (znakomitą) czy ilość wypijanej przez przeciętnego Australijczyka. Przede wszystkim kawa znakomitej jakości, niedostępnej przynajmniej jeszcze rok temu w Poznaniu (najbliższa kawowa destynacja to Berlin), jest dostępna dosłownie wszędzie. Jakby taka zwyczajna, ze źle ubitym mleczkiem po prostu nie istniała. Australijczycy, którzy bez kawy nie mogą się obyć, przywożą ją ze sobą wszędzie tam gdzie się osiedlają, tworząc nową modę. Już w Singapurze zauważyliśmy, że jak grzyby po deszczu zaczynają pojawiać się profesjonalne kawiarnie, z prawdziwymi palarniami kawy. Zaskoczyła nas jednak Jakarta, która kawowo co najmniej dorównuje Singapurowi. Najbliższa kawa? Tuż za rogiem – księgarnia PeriplusAntipodean Coffee, trochę dalej Anomali Coffee (Kemang). Okazuje się, że znakomitą kawę w rozsądnej cenie można zrobić wszędzie. Warunkiem jest dobra kawa, najwyższej jakości maszyna do kawy i przeszkolony barista. To duże wymagania? Nie sądzę.

Niemniej jednak cytuje uroczy fragment za Wikipedią:

Podczas II wojny światowej powróciły dawne sposoby wytwarzania kawy domowymi sposobami. Otrzymywano ją przede wszystkim z żołędzi palonych na płycie kuchennej. Niedobory kawy nie zniknęły w okresie PRL-u, stając się ważnym problemem społecznym. Dopiero w 1964 r. udało się przekroczyć wysokość jej przedwojennego importu. Kawa stała się niezbędnym elementem życia biurowego, szczególnie po wprowadzeniu w latach 60. w Warszawie przepisu o rozpoczynaniu pracy o godzinie szóstej. W efekcie używka zaczęła stanowić jeden z najpowszechniejszych rodzajów łapówek. Importowane ziarna bezskutecznie próbowano zastąpić kawą zbożową rodzimej produkcji („Inka”). Spadkiem po PRL-u stał się między innymi zwyczaj podawania kawy w szklankach, a nie filiżankach.

Dla tych, którzy już się rozmarzyli i czują aromat prawdziwego cappuccino, mam dwie wiadomości. Pierwsza, zła jest taka, że kawa najzdrowsza nie jest niestety. Druga na szczęście jest dobra – mamy alternatywę.

Złe oblicze kawy

Kawa generalnie działa pobudzająco, przyspieszając przemianę materii i sprawność myślenia. Zawiera także przeciwutleniacze, które zapobiegają powstawaniu wolnych rodników. Na tym pozytywy się kończą. Jej pobudzające działanie wynika z podniesienia poziomu Vata i Pitta w organizmie. Niestety przy nadużywaniu kawy (dawka optymalna to 1 filiżanka, dawka śmiertelna to 80 filiżanek), dosze te podnoszą się znacząco, powodując dolegliwości: nerwowość, niepokój, trudności z zasypianiem, zmniejszenie płodności, zaparcia (Vata), rozdrażnienie, problemy z żołądkiem i trawieniem, problemy skórne (Pitta).

Kawę przygotowuje się różnie w różnych krajach, co ciekawe dosyć często ją gotując i dosładzając. Można oczywiście dyskutować, czy jest to profanacja kawy, czy nie i jaka jest najsmaczniejsza. Faktem jednak jest, że w dosładzaniu klasycznego espresso we Włoszech, przegryzaniu czekoladą kawy w Grecji, słodzeniu gotowanej w tygielku kawy w Turcji, coś jest. Nawet wypijanie wody po kawie, ma głębszy, chłodzący sens. W Azji dosyć często spotyka się kawę, do której dolewa się słodzone skondensowane mleczko (Wietnam) czy przelewa się ją z mlekiem i słodzi (Singapur).

Kwestia smaku – okazuje się, że nie tylko. Wszystkie te ceremonie mają swoje potwierdzenie w ajurwedzie, która uważa, że kawa, podobnie jak herbata, jest w swojej naturze zbyt ognista. Jeśli będziemy ją pić w upalnym klimacie, podwójnie podniesiemy PIttę w naszy morganizmie. Rozwiązaniem jest więc gotowanie jej z przyprawami, mlekiem czy cukrem, a nawet miętą! Powoduje to zneutralizowanie szkodliwego nadmiaru rozgrzewania. Co ciekawe, na południu Indii pija się kawę czy herbatę gotowaną z mlekiem i cukrem, natomiast na północy (gdzie jest zimniej), do gotowania dodaje się również rozgrzewające przyprawy. Poziom rozgrzewania jest więc przywrócony do wyjściowego, ale jest już innego rodzaju.

Sama kawa odwadnia i zakwasza nasz organizm, dodatek mleka blokuje trawienie. Warto o tym pamiętać i nie przesadzać z ilością wypijanych filiżanek, by móc rozkoszować się jej smakiem i aromatem bez obaw. Dla tych, którzy nie mogą się obejść bez kawy lub chcą spróbować czegoś nowego, mam zdrową alternatywę kawową.

Kawa gotowana

Jej podstawową zaletą jest to, iż w przeciwieństwie do kawy zaparzanej nie zakwasza organizmu. Ma naturę (pozytywnie) rozgrzewającą i łagodniejszy smak (niektórzy twierdzą, że gotowanie kawy wytrąca z niej kofeinę). Pobudza całe ciało (głównie nerki), wzmaga przemianę materii, łagodzi bóle zmęczeniowe, likwiduje migreny, napięcia przedmiesiączkowe, łagodzi zgagę i jest dobrze tolerowana przez wrzodowców. Jest bardzo wskazana przy alergii, astmie, kaszlu, przeziębieniach, przy osłabionej śledzionie i żołądku. Dodaje energii ale nie pobudza. Jej naturę rozgrzewającą wzmacnia dodanie do gotowania cynamonu, kardamonu i imbiru oraz posłodzenie miodem (gorzka kawa blokuje wątrobę).

Moja prababcia przepalała samodzielnie kawę zakupioną w sklepie – na patelni. Później mieliła i gotowała trzy razy w tygielku. To jeden ze sposobów gotowania kawy i choć dziś mało kto ma na to czas, czy widzi w tym sens, warto spróbować.

Kawa według Pięciu przemian

Gotowana kawa występuje również w kuchni według pięciu przemian, powiązanej z Tradycyjną Medycyną Chińską, która podobnie jak Ajurweda uważa, że jedzeniem można leczyć. W przepisie ważne jest użycie wszystkich składników, w odpowiedniej kolejności, co pozwala uzyskać zamierzoną energetykę kawy. Dla niecierpliwych i niedowiarków – przepis można uprościć, dodając do gotowania kawy przyprawy według gustu. Warto ją też posłodzić choć symbolicznie miodem (dopiero w filiżance gdy nieco ostygnie).

Przepis

Na wrzącą wodę (ok. 400 ml) wsypujemy kolejno szczyptę cynamonu, szczyptę mielonego imbiru lub kardamonu, dwa goździki, kilka kropli soku cytryny i odrobinkę soli. Zmniejszamy ogień i wsypujemy dwie czubate łyżki kawy. Gotujemy 3 minuty i cedzimy przez drobne siteczko.

Taka kawa sama w sobie może stanowić deser. U nas występowała ostatnio jako dodatek do tiramisu z zielonej herbaty. Mniam …!

Sezam, odsłona pierwsza. Gomasio – japońska zdrow(sz)a sól

Marzec 2, 2012

Miało być bardzo zdrowotnie, ale zacznę bardzo pysznie. jedno nie wyklucza drugiego w tym wypadku.

Co można zrobić z karmelem? Bez względu na to czy powstał przypadkiem, czy zabraliśmy się do jego przygotowania świadomie. Mamy więc wspomnianą już depilację karmelem, popularną w krajach arabskich, barwienie alkoholi i żywności, dodatek do deserów, dekoracje cukiernicze. Od 1886 roku jest także składnikiem, najpilniej strzeżonego na świecie przepisu na Coca-Colę. Jeśli do gorącego karmelu dodamy miód i prażony sezam, otrzymamy sezamki. Pyszne, proste i na dodatek zdrowe.

Sezam, hodowany w Afryce i Azji od tysięcy lat, jest uznawany za pierwszą roślinę, z której pozyskiwano olej. Zawartość oleju w nasionach wynosi 50%, znakomicie się przechowuje (nie jełczeje) i ma właściwości zdrowotne.  Zarówno nasiona jak i olej używane są na Wschodzie, wchodząc w skład dań zarówno słodkich jak i słonych.

W Japonii, z prażonego sezamu i soli morskiej uzyskuje się sól sezamową – Gomasio. Została ona rozpropagowana na zachodzie przez kuchnię makrobiotyczną.  Pomimo, iż jej przygotowanie jest bardzo proste, moje japońskie przyjaciółki nie znają ani przepisu, ani jej właściwości zdrowotnych. Po prostu używają jej od pokoleń, najczęściej kupując gotową w sklepie.

Zachęcając do wypróbowania przepisu na gomasio, mam na względzie wprowadzenie cennych, złotych nasion sezamu do diety i możliwość ograniczenia spożycia soli. To brzmi bardzo zdrowo, ale gomasio to również znakomity smak i jestem pewna, że go pokochacie.

GOMASIO – przepis

Składniki:

8 łyżek sezamu (biały, czarny lub wymieszane)

1 łyżka soli morskiej lub kamiennej

Proporcje sezamu do soli powinny się wahać między 5:1 do 15:1. W lecie soli powinniśmy dodać mniej, w zimie więcej. Warto poeksperymentować i dobrać składniki według indywidualnego smaku. Sól wybieramy morską lub kamienną, wzbogaci ona nasze gomasio o mikroelementy.

Przygotowanie:

Sezam płuczemy i prażymy na suchej patelni, ciągle mieszając, do uzyskania złotego koloru. Pod koniec do nasion dodajemy sól. Jeśli prażymy suche nasiona, możemy dodać sół od razu. Wszystko razem mieszamy i ucieramy w makutrze, moździerzu, młynku do kawy (kilka sekund) lub malakserze. Część ziaren możńa pozostawić w całości.

W polskiej wersji sezam można zastąpić częściowo lub całkowicie siemieniem lnianym. W Japonii natomiast częstym dodatkiem lub zamiennikiem soli są glony – wakame, kombu, nori, które wcześniej prażymy. Można dodać sproszkowaną spirulinę lub mieszankę kukrumy i pieprzu, uzyskując „złote gomasio”.

Właściwości:

– umożliwia w smaczny sposób zredukowanie ilości soli w diecie
– nie wywołuje pragnienia
– silne działanie odkwaszające i alkalizujące krew
– duża zawartość żelaza, fosforu, magnezu, wit. A i B
– duża zawartość wapnia – w 100 g sezamu zawarte jest 1160 mg wapnia. Dla porównania: mleko krowie zawiera go 118 mg, jaja kurze 65 mg
– stymuluje metabolizm, regeneruje florę bakteryjną jelit
– wspomaga wchłanianie substancji odżywczych, pomocne w leczeniu anemii, stwardnienia rozsianego, stanów zapalnych, cukrzycy, nowotworów
– wzmacnia serce, układ krążenia i układ nerwowy (wit. E)
– obniża poziom złego cholesterolu
– zwiększa odporność
– wzmacnia cały organizm, podnosi natychmiastowo poziom energii (ssij 1/2 łyżeczki). Skuteczne także na kaca, odkwasza organizm i dostarcza energii, zmniejszając dolegliwości (ssij 1/2 łyżeczki).

Zastosowanie:

– do posypywania ryżu, kasz, warzyw, pieczywa, twarogu, kanapek, sałatek, pieczonych lub gotowanych ziemniaków oraz wszędzie tam, gdzie sól jest niezbędna jako dodatek smakowy.

Przechowywanie::

gomasio należy przechowywać  2-8 tygodni w chłodnym i zaciemnionym miejscu, w zamkniętym szklanym pojemniku. Nie należy przygotowywać dużej ilości, nadmiarem można się podzielić z przyjaciółmi lub przechowywać w lodówce.

pozostałe przepisy z kategorii kuchnia japońska na blogu

%d blogerów lubi to: