Karmel wielofunkcyjny

Oparzyłam się dziś karmelem. Kiedy przestało boleć i mogłam zacząć znów myśleć, przypomniał mi się film, porównywanej do samego mistrza Almodovara, Libanki Nadine Labaki  – „Karmel”. Kto nie widział – polecam. Kto widział – warto zrobić powtórkę. O kobietach, nie tylko dla kobiet, w sam raz na babskie spotkanie z okazji 8 marca.

Uprzedzam pytanie tych, którzy film widzieli. Nie, nie depilowałam sobie ani nikomu innemu włosów karmelem. Nie przygotowywałam go nawet. Karmel zrobił się sam, z cukrowego syropu pełnego pachnących pomarańczowych skórek. Zapomniany, pozostawiony na kuchence, zamienił się w pianę o cudownej barwie i aromacie, niestety również masakrycznej temperaturze. Odruchowo sięgnęłam po kostki lodu, ale poza dodatkowym bólem odmrażanej skóry, niewiele pomogly.

Oparzenie jest procesem postępującym. Dwadzieścia lat temu udało się na trwałe wyryć to w moim mózgu profesor od chirurgii. Ciepło penetruje w głąb tkanek i wcale nie zamierza się po drodze zatrzymywać. Nie wystarczy więc przyłożenie zimnego okładu. Górna warstwa skóry wprawdzie obniży swoją temperaturę ale ciepło powędrowało już dalej jakby uciekało od źródła zimna. Kiedy przestaniemy ochładzać miejsce oparzenia, po kilku minutach może wrócić ból i zaczerwienienie. Jeśli oparzenie było mocne, proces studzenia potrwa więc dłużej i jest niezbędny nie tylko do zlikwidowania bólu, ale także do uniknięcia powstania bąbli, ran, uszkodzenia tkanek i zakażenia.

W przypadku oparzeń III i IV stopnia lub jeśli powierzchnia oparzenia jest duża, miejsce wrażliwe, mamy do czynienia z małym dzieckiem, najlepiej niczym nie smarować, niezwłocznie schłodzić oparzoną część ciała zimną (NIE lodowatą) wodą przez min 10 minut i udać się do lekarza. W drobnych oparzeniach… karmelem, możemy sięgnąć po sprawdzone domowe sposoby, ajurwedę, refleksoterapię i aromaterapię. Wybrane metody poniżej.

Medycyna ludowa:

  • okład ze startych ziemniaków – zapobiega wystąpieniu bąbli.
  • okład z glinki – będzie łagodził ból i zaczerwienienie oraz stymulował odnawianie się tkanek
  • oparzenia języka – łyżeczka miodu do ssania
  • oparzenia opuszków palców gorącym kubkiem – chwytamy się za ucho ;). Zabawne? Uzasadnione medycznie. Płatki ucha są bardzo dobrze ukrwione. Krew znakomicie transportuje ciepło, więc „zabiera” go ona po prostu z naszych palców.

Ajurweda:

Stary, domowy sposób na oparzenia to… masło. Brzmi dziwnie? Podejrzanie? Czy jakoś znajomo? Spotkałam się z krytycznymi opiniami lekarzy, dotyczącymi tej metody. Jedni lekarze argumentują to faktem, że tłuszcz podtrzymuje temepraturę, inni, że masło jest zabrudzone… Faktem jest, że smarowanie masłem oparzeń ma swoje głębokie korzenie w medycynie ludowej, może jednak lekarze mają rację i nie o zwykłe masło tu chodzi. W ajurwedzie jednym ze środków na oparzenia jest ghee – klarowane masło. Jest ono oczyszczone, pozbawione białka (które mogłoby się ściąć i trzymać ciepło), więc argumenty lekarzy mamy już obalone. Dodatkowo ma właściwości odżywcze, łagodzące i naprawcze. Jeśli do ghee dodamy trochę kurkumy, wówczas otrzymamy pastę, która dodatkowo będzie działać odkażająco, przeciwzapalnie. Kurkumę możemy również dodać do aloesu i taką pastą posmarować oparzenie. Pięknie zażółci nam skórę, palce, przy odrobinie nieuwagi również ubranie, ale efekt jest natychmiastowy. Skąd wziąć aloes? Możemy przechowywać w lodówce sok w butelce lub hodować w doniczce sadzonkę aloesu, wyjątkowo odporną na niepielęgnowanie roślinkę. W razie konieczności użycia (skaleczenie, siniak, oparzenie) wystarczy oderwac liść i rozciąć go, przykładając cały, lub wykorzystując tylko żel.

Na oparzenie można nałożyć również pastę z proszku sandałowego wymieszanego z olejem kokosowym lub migdałowym. Sandalwood powder widziałam jednak tylko raz w życiu w Kerali i nie mam pojęcia gdzie można go kupić.

O aloesie, kurkumie i ghee będę jeszcze pisać, zasługują one na oddzielny artykuł każde.

Aromaterapia*:

  • olejek Lawendowy, szybko zastosowany na oparzenie, może zapobiec powstawaniu blizn. Działa przeciwzapalnie, przyspiesza gojenie, aromat dodatkowo uspokaja.
  • olejek terapeutyczny Vetiver, ziemisty ajurwedyjski zapach, warto go poszukać i kupić. Aromat służy ugruntowywaniu ale ma także właściwości łagodzące oparzenie i w moim przypadku zadziałał natychmiastowo, likwidując naprawdę silny ból i zaczerwienienie w kilkanaście sekund.

Refleksologia:

  • stymulujemy punkt refleksologiczny nr 26, który znajduje się między brwiami. Koresponduje on z tzw. „trzecim okiem”, uspokaja pobudzony umysł, jednocześnie odświeżając i balansując psychikę. Ma wiele zastosowań, reguluje bicie serca, obniża ciśnienie, temperaturę, pomaga w eliminacji alkoholu z organizmu. Działa jak aspiryna na ból i gorączkę. Należy go stymulować małymi ruchami z góry w dół przez ok. 1 minutę.

Medycyna chińska:

  • sok marchewkowy lub ogórkowy (świeży, nie z kartonu!) do stosowania zewnętrznie.

Wybierz jedną, najłatwiejszą dla ciebie metodę i ją zapamiętaj. Będzie jak znalazł w nagłej potrzebie, bez konieczności przeszukiwania internetu.

Zwolennicy teorii mówiących o tym, że nic nie dzieje się bez powodu, zwłaszcza jeśli chodzi o choroby czy urazy jakich doświadczamy, polecają przyjrzeć się szerzej temu, jak często i jakie wypadki nam się zdarzają, której strony lub części ciała dotyczą, jakie mamy w sobie uczucia. Emocje, które przyciągają, kreują, powołują do życia taką sytuację jak oparzenie, to rozdrażnienie i złość.

Bardzo to logiczne, bo wszystkie składowe są z kategorii „ognistej”, więc siłą rzeczy jedna wzmaga czy wywołuje drugą. Przeanalizowanie tego może nie tylko dostarczyć nam ciekawych spostrzeżeń ale także uchronić nas w przyszłości przed kolejnymi urazami.

Co jednak czulibyście tracąc bezpowrotnie możliwość przygotowania i zjedzenia (!) domowych skórek pomarańczowych w czekoladzie? Okazuje się, że koło emocji się zamyka a nawet się rozkręca.

Jedynym rozwiązaniem będzie relaks… z karmelkami.

___

* duża część olejków eterycznych, to olejki syntetyczne, niskiej jakości, zalecane tylko do stosowania w dyfuzorach. Nie nadają się one do stosowania na skórę czy jako suplementy diety. Upewnij się, że olejki, które stosujesz są najwyższej jakości i nadają się do użytku wewnętrznego lub zewnętrznego na skórę.

Tagi: , , ,

Komentarze 3 to “Karmel wielofunkcyjny”

  1. Sezam, odsłona pierwsza. Gomasio – japońska zdrow(sz)a sól « NaturAsia Says:

    […] można zrobić z karmelem? Bez względu na to czy powstał przypadkiem, czy zabraliśmy się do jego przygotowania […]

  2. Sezam, odsłona pierwsza. Gomasio – japońska zdrow(sz)a sól « NaturAsia Says:

    […] NaturAsia zadziwiająco poukładany misz-masz « Karmel wielofunkcyjny […]

  3. All Posts « NaturAsia Says:

    […] Caramel – a jack of all trades (polish version) […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: